Pytanie „czy mogę to wkleić do czatu” pada w firmach codziennie i prawie zawsze dostaje
złą odpowiedź. Zła odpowiedź brzmi: „nie wklejaj danych wrażliwych”. Jest zła, bo nie da się
na jej podstawie podjąć żadnej decyzji – nikt nie wie, gdzie kończy się dane zwykłe,
a zaczyna wrażliwe, i po dwóch tygodniach wszyscy wklejają wszystko.
Użyteczna granica przebiega gdzie indziej. Przebiega tam, gdzie kończy się Twój tytuł
do dysponowania danymi.
Trzy kategorie, które faktycznie coś rozstrzygają
Dane, które są Twoje i tylko Twoje. Notatka ze spotkania wewnętrznego,
szkic oferty, Twój własny kod, opis procesu w Twojej firmie. Tu decyzję podejmujesz sam
i ponosisz jej konsekwencje sam. Jeżeli akceptujesz, że fragment trafia na serwer dostawcy –
sprawa jest zamknięta.
Dane powierzone Ci przez kogoś innego. Dokumenty klienta, dane osobowe
pracowników, treść umowy z kontrahentem, dane pacjenta, akta sprawy. Tu nie decydujesz sam,
nawet jeśli plik leży na Twoim dysku. Dysponentem jest ktoś inny, a Ty masz tytuł ograniczony
tym, na co się umówiliście. Wrzucenie tego do zewnętrznego modelu bez podstawy to nie jest
kwestia ostrożności, tylko przekroczenia zakresu.
Dane objęte tajemnicą zawodową. Radca prawny, adwokat, lekarz, biegły
rewident, doradca podatkowy. Tu nawet zgoda klienta nie zawsze wystarcza, bo tajemnica nie
jest wyłącznie jego dobrem. To kategoria, w której odpowiedź brzmi „nie, dopóki nie
skonsultujesz tego z kimś, kto zna Twoją ustawę branżową”.
pytanie: gdyby ta treść wyciekła jutro, kto miałby do mnie pretensje – tylko ja, czy ktoś
jeszcze? Jeśli ktoś jeszcze, to nie jest Twoja decyzja do podjęcia w pojedynkę.
Czym różni się plan konsumencki od firmowego
To rozróżnienie ma znaczenie techniczne, nie marketingowe. Dostawcy modeli zwykle
rozdzielają dwa reżimy: konta konsumenckie, gdzie treść rozmów domyślnie może służyć do
dalszego trenowania modeli, oraz plany biznesowe i dostęp przez API, gdzie takiego
domyślnego trenowania nie ma, a dane są przetwarzane wyłącznie w celu obsłużenia zapytania.
Nie podam Ci tutaj tabeli z konkretnymi zapisami per dostawca, bo takie tabele starzeją
się w kwartał, a przepisana z cudzego bloga tabela sprzed roku jest gorsza niż jej brak.
Podam Ci natomiast, czego szukać w dokumentacji dostawcy – te trzy rzeczy rozstrzygają:
- Czy treść zapytań służy do trenowania modeli i czy da się to wyłączyć.
W dokumentacji szukaj sekcji o nazwie zbliżonej do „model training” albo „improve our
services”. - Jak długo dane są przechowywane po obsłużeniu zapytania i czy istnieje
tryb zerowej retencji. To zwykle sekcja „data retention”. - Gdzie fizycznie są przetwarzane i czy dostawca oferuje przetwarzanie
w regionie europejskim.
Do tego jedna rzecz formalna: jeśli wrzucasz dane osobowe cudze, potrzebujesz umowy
powierzenia przetwarzania z dostawcą. Dostawcy udostępniają wzór – zwykle nazywa się to
Data Processing Addendum i akceptuje się je w panelu administracyjnym. Bez tego nie ma
znaczenia, jak dobre są ustawienia prywatności.
Czego nie załatwia ustawienie w panelu
Wyłączenie trenowania na Twoich danych nie oznacza, że dane nikną. Oznacza tylko tyle,
że nie są używane do jednego konkretnego celu. Nadal mogą być przechowywane przez pewien
czas na potrzeby bezpieczeństwa i wykrywania nadużyć, nadal przechodzą przez infrastrukturę
dostawcy, nadal są dostępne dla ograniczonego kręgu osób po jego stronie.
To nie jest argument przeciwko korzystaniu z modeli. To argument za tym, żeby nie mylić
„wyłączyłem trenowanie” z „dane zostały u mnie”. Te dwa zdania znaczą coś zupełnie innego,
a w rozmowie z klientem, który pyta o bezpieczeństwo swoich dokumentów, ta różnica jest
całą treścią odpowiedzi.
Kiedy w ogóle nie wysyłać danych na zewnątrz
Są sytuacje, w których żadne ustawienie nie wystarczy, bo problemem nie jest polityka
dostawcy, tylko sam fakt wysłania. Umowa z klientem zakazująca przekazywania danych
podmiotom trzecim. Tajemnica zawodowa. Wymóg branżowy dotyczący lokalizacji danych.
Wtedy zostaje model uruchamiany lokalnie – na maszynie w firmie albo na własnym serwerze.
Jakość odpowiedzi będzie niższa niż w największych modelach komercyjnych, a koszt sprzętu
realny. Ale dane nie opuszczają Twojej infrastruktury i to jest cała różnica.
czy dostawca faktycznie realizuje to, co deklaruje w polityce. Opieramy się na jego
oświadczeniach, certyfikatach i audytach zewnętrznych. Kto potrzebuje pewności, a nie
deklaracji, ten musi zejść na model lokalny – to jedyna konfiguracja, w której nie musisz
nikomu wierzyć na słowo.
Decyzja do podjęcia
Nie zaczynaj od wyboru narzędzia. Zacznij od podziału danych w Twojej firmie na trzy
kategorie z początku tego tekstu i spisania tego na jednej kartce. Dopiero mając ten podział,
sprawdź w dokumentacji dostawcy trzy rzeczy wymienione wyżej i zdecyduj, która kategoria
w ogóle może wyjść na zewnątrz.
Kolejność ma znaczenie. Firmy, które zaczynają od narzędzia, kończą z regulaminem, którego
nikt nie czyta, i z ludźmi wklejającymi umowy klientów do darmowego czatu.